Kadosz, Kadosz, Kadosz po trzykroć Inny, Święty. Konsekwentnie wymykający się wszystkim, którzy usiłują Go zamknąć w pojęcia. Ciągle zaskakujący Bóg rzeczy niemożliwych, otoczony obłokiem niewiedzy. Chociaż wciąż przychodzi, nie pozostaje Bogiem łatwych odpowiedzi. Przychodzi jako dynamiczne milczenie i ciemność w świetle Wcielenia, po to by każdy zmierzył się z tą tajemnicą oddalenia, ze swoją pozorną oczywistością Jego nadchodzenia. On paschalne „z góry Wschodzące Słońce“ sobotniego milczenia grobu. Tajemnicze powiązanie Wigilii. Bóg i człowiek, światło i ciemność, wieczność i czas. „O, zaiste błogosławiona noc, w której się łączy niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi.“
„Zbliżam się do Ciebie Panie
chociaż ciemność jest mi drogą
a niewiedza światłem
to w jej blasku dostrzegam
sprawy ukryte za skrzydłami aniołów
postacie za kreską, głosy za struną
i cel za końcem drogi.“

