Hojny Bóg

Posted by: xTom in Ewangelia 3 Comments »

Klik­nij by powiększyć

Oto Chry­stus wyszedł siać Ojca w ser­cach ludzi. Wyszedł. Opu­ścił swoje miej­sce — kenoza. Bóg ma wła­dzę nad ziar­nem. Czemu więc rzuca je na skałę? Dla­czego jedni idą całe życie drogą Ewan­ge­lii a inni łamią się jak suche konary kiedy przy­cho­dzą wąt­pli­wo­ści? Może dla­tego, że nawet jesli nie widać owo­ców to zawsze Bóg widzi coś wię­cej. Widzi nadzieję; moż­li­wość speł­nie­nie w oczach dru­giego. „Losem czło­wieka jest: dać się poko­nać nadziei. Ginie ten, kto prze­staje jej ule­gać“. (J. Tisch­ner) Fak­tycz­nie Bóg rzu­cił swoje jedyne Słowo na miej­sce ska­li­ste. A ono uschło na oczach tłumu i wydane zostało na pode­pta­nie mądrych tego świata. Ufać nadziei, bo nadzieja szep­cze, że w Bożych rękach nic nie staje się bez­u­ży­teczne i absurdalne.

Klik­nij by powiększyć

Czemu tak nie­wiele osób czeka na Słowo? Nikt nie czeka na słowo tru­ba­du­rów, filo­zo­fów, nikt nie wycho­dzi na Agorę i Forum. Czemu roz­mowa przy świą­tecz­nym stole to już rzad­kość? Może słowo ludz­kie ule­gło ero­zji, bana­li­za­cji, infal­cji, tak bar­dzo że życze­nia wolimy wysłać smsem niż zadzwo­nić. A co ze Sło­wem, które staje się cia­łem? Tyle wie­ków walki o to by Słowo bylo obecne w ludz­kich domach. Smutny jest widok gdy cho­dzę po kolę­dzie. Pytam: „A mają Pań­stwo Pismo Święte?“ I zaczyna sie poszu­ki­wa­nie. „No gdzieś tu było“, „Może tam?“. samotne Słowo, które nie stało sie cia­łem. W tym domu nie było Bożego naro­dze­nia, myślę sobie. Potem znaj­dują egzem­plarz. Wetknięty mię­dzy inne. Czy­sty, nie uży­wany, zaku­rzony egzem­plarz Słowa. I tu też Bóg się nie naro­dził, mimo kolęd i pasterki. Bóg naro­dził się mały, bez­domny i bez­bronny, nikt go nie chciał. Nikt nie potrze­bo­wał takiego Boga. On tylko leży i pła­cze — jak dziecko. Tak leży i pła­cze bez­domna, nie­po­trzebna nikomu Biblia. Leży i pła­cze, bo Bóg wciąż mówi, wypo­wiada Słowo, a cia­łem się staje w tak nie­wielu duszach. A Miłość jest wciąż pisana Słowem.

Głusi wobec Słowa

Posted by: xTom in Ewangelia 2 Comments »

Klik­nij by powiększyć

Był X wiek. Ludzie spo­dzie­wali się sądu Boga. Strach i lęk. Nagle nastą­pił 31 grud­nia. Ludzie jak daw­niej rodzili się i umie­rali, pra­co­wali i odpo­czy­wali. Chry­stus sędzia nie nad­szedł. Zaczęto się cie­szyć, że dano ludziom jesz­cze tro­chę czasu. Radość była tak wielka, że papież Syl­we­ster naka­zał świę­to­wa­nie tego dnia. I choć dziś już pra­wie nikt nie pamięta skąd pocho­dzi radość 31 grud­nia, to trzeba sobie zadać pyta­nie o naszą umie­jęt­ność słu­cha­nia Słowa. Wszak Bóg, który jest mil­cze­niem wciąż wypo­wiada Słowo, a ono codzien­nie na ołta­rzach świata staje się cia­łem. Trzeba tylko usły­szeć, usły­szeć Słowo, pozwo­lić by Słowo poko­nało naszą głu­chotę. Bóg bowiem wciąż mówi, a „Słowo przy­szło do swo­jej wła­sno­ści a swoi Go nie przy­jęli“. Czło­wiek pozo­staje głu­chy, Miłość nie jest kochana. „A dzi­siaj czemu wśród ludzi tyle łez, jęków, katu­szy? Bo nie ma miej­sca dla Cie­bie w nie jed­nej czło­wie­czej duszy“…