O spowiedzi

27 uwag do wpisu “O spowiedzi”

  1. Bohatersko dobrnęłam do końca tekstu! 😀

    Gratuluję – jest świetnie napisany i rozwiewa wiele wątpliwości na temat tego, co każdy katolik wiedzieć powinien. :)

    Jednak mimo to pozostało mi jedno pytanie: jaki jest sens spowiedzi tylko z grzechów lekkich (zakładamy, że penitent nie popełnia grzechów ciężkich)? Grzechy lekkie, jak sam Ksiądz napisał, mogą prowadzić do grzechu ciężkiego, unikanie spowiedzi może rodzić w nas pychę (jestem już taka fajna, że nie muszę się spowiadać), dlatego zaleca się spowiedź z grzechów lekkich. Tu jednak rodzi się moja wątpliwość natury (teo)logicznej: jeśli Eucharystia gładzi grzechy powszednie (i jest często przyjmowana – nietrudno się domyślić, że przystępując do Komunii np. raz w tygodniu można przez pozostałe dni stopniowo popaść w duchowe lenistwo i stać się podatnym na grzechy „cięższego kalibru”), to jaki sens ma przyjście do konfesjonału i powtórzenie przed kapłanem grzechów, które Pan Bóg już odpuścił? Odnoszę wrażenie, że traci się wówczas istotę spowiedzi, jaką jest właśnie odpuszczenie grzechów, pojednanie z Bogiem. To jest przecież podstawowy cel tego sakramentu. Pozostaje oczywiście przyznanie się do winy, lekcja pokory i doświadczenie spotkania z miłosiernym Bogiem (nb. spotykanym w Eucharystii). Rodzi się we mnie pytanie, czy taka spowiedź ma sens, czy nie jest to wówczas, paradoksalnie, jakiś rodzaj nadużycia wobec tego sakramentu? Być może w takich przypadkach lepsze byłoby po prostu kierownictwo duchowe (aby nie tracić kontaktu z kapłanem, który jest zawsze mądrzejszy w tych sprawach)?

    Mam nadzieję, że wyraziłam się jasno i że pytanie nie zostanie źle odebrane czy zlekceważone.

    Pozdrawiam!

  2. podsyłam odpowiedź serwisu:
    W KPK 988 czytamy: „Wierny jest zobowiazany wyznac […] wszelkie grzechy ciezkie”. A zaraz potem: „Zaleca sie wiernym, by wyznawali takze grzechy powszednie”. A zatem spowiedz z grzechow powszednich nie jest konieczna, ale jest (a przynajmniej moze byc) pozyteczna. Pozdrawiam. Dariusz Kowalczyk.

    Z pewnością ktoś mądrzejszy teologicznie odpowie wyczerpująco na Twoje pytanie. My chcemy jedynie podzielić się tym, jak rozumiemy poruszaną przez Ciebie kwestię. Otóż prawdą jest, że w Eucharystii przyjmujemy Tego, który gładzi grzechy świata, że jest to Sakrament, który przynosi nam uzdrowienie i wewnętrzne umocnienie. Oprócz jednak konkretnych grzechów, które popełniamy w codzienności – mowa o grzechach powszednich – gładzonych podczas składania Ofiary Eucharystycznej, istnieje w nas pewne ukierunkowanie na grzech, coś, co sprawia, że w określonych dziedzinach życia mamy właśnie skłonność do popełniania grzechów powszednich. Jest ważne, by poddawać to refleksji, nad tym się zastanawiać i przychodzić do Pana prosząc nie tylko o zgładzenie tego konkretnego wydarzenia grzechu, który zaistniał, ale o uzdrowienie również jego korzenia. Dlatego Pan Jezus obdarował nas tym szczególnym sakramentem, jakim jest Sakrament Pojednania oddzielając go od Sakramentu Eucharystii. Dla nas osobiście ważną jest sprawą, że przygotowując się do spowiedzi musimy nazwać nasz grzech po imieniu i zastanowić się jakie jest jego źródło, dlaczego właśnie tak, a nie inaczej się zachowuję, reaguję. Również ważne jest, że wypowiadam mój grzech głośno wobec Jezusa obecnego w osobie kapłana, przyznaję się do tego, co jest moją winą, nie zasłaniając się winą innego człowieka i nie próbując się samemu usprawiedliwiać. „Tak, Panie, to ja zgrzeszyłem, to ja popełniłem to konkretne zło”…

    Głośne wypowiedzenie swego grzechu to też istotny moment w walce z szatanem, który – obnażony w swych poczynaniach – ma broń wytrąconą z ręki. Wreszcie samo przebaczenie, moment, gdy kapłan w Imieniu Jezusa odpuszcza Ci grzechy; słyszysz to na własne uszy, dzięki Bożej łasce wiesz, że Bóg okazał Ci miłosierdzie, przebaczył i pragnie uzdrowić, aby móc tworzyć z Tobą jedno, budować tę jedyną, bardzo osobistą relację miłości, którą ofiarowuje Ci właśnie najpełniej w Eucharystii. Z braterskim pozdrowieniem – Maria i Jacek Kujaszewscy.
    polecam także ten serwis
    http://www.spowiedz.katolik.pl/

  3. „Dalej znaj­dują się grze­chy cudze, z któ­rych jak poka­zuje prak­tyka, spo­wia­damy się rów­nie rzadko jak z zanie­dbań dobra. Jeśli uczest­ni­czymy w czy­imś grze­chu, jeśli go pochwa­lamy, zachę­camy, apro­bu­jemy, jeśli nie ujaw­niamy grze­chu gdy to konieczne lub chro­nimy grzesz­nika przed spra­wie­dliwą karą popeł­niamy tzw. grzech cudzy. Jest bar­dzo ważne przy­po­mnie­nie ponie­waż mnó­stwo grze­chów hula po świe­cie ponie­waż nikt im się nie prze­ciw­sta­wił. Zgoda rodzi­ców na życie bez ślubu dzieci, korup­cja, mowa o tole­ran­cji zasła­nia­ją­cej grzech, wszę­dzie tam popeł­niamy grzech zwany cudzym, za który odpo­wia­damy moral­nie. ”

    Co robić, aby z jednej strony nie popaść w grzech
    cudzy, milcząc w sytuacji gdy pewna osoba o dobrej reputacji niszczy czyjeś małżeństwo,a z drugiej strony, aby nie popełnić grzechu obmowy i zgorszenia,
    które w konkretnej sytuacji, gdy prawda wyjdzie
    na jaw, może je spowodować ?
    Aż się prosi by przestrzec przed tą osobą. Czy można ?

  4. oczywiście, że należy upomnieć błądzącego wszak jednym z uczynków miłosierdzia jest „błądzących pouczać”. Jest jeden warunek, trzeba grzesznika kochać inaczej prawda zabije jego a pouczającego wbije w pychę. Przy upominaniu należy pamiętać o zasadzie Pana Jezusa (najpierw w cztery oczy, potem z kimś).
    Co do grzechu zgorszenia to polega on na tym, że pod wpływam jakiegoś zachowania chcę naśladować kogoś grzeszne zachowanie. Obmowa będzie miała na celu szkodę drugiego. Oczywiście jest jeszcze problem czy informacje, które ktos posiada zostały przekazane w sekrecie itd.
    „Obmowa jest to grzech jezyka. Ojcem obmowy jest pycha, matką zazdrość, a sama obmowa jest córką próżnowania i ciekawości.

    Upokarzającą przyczyną obmowy jest zazdrość. Zazdrość jest niską namiętnościa, pełną podłości i tchórzostwa, działającą zawsze w ukryciu tajemnicy. Jest wprawdzie pycha, którą nazywają szlachetną dumą, ale ta działa zawsze jawnie i otwarcie. Zazdrość szuka zawsze krętych dróżek, działa w skrytości.”

  5. Dziękuję za podpowiedź, rozjaśniło mi się trochę.

    Korzystając z okazji wyrażę ubolewanie, że w naszej parafii praktycznie nie ma możliwości spokojnego odbycia spowiedzi poza mszą świętą… wiem, że to nie od Księdza zależy, ale musiałam o tym napisać. Bo słusznie Ksiądz zwrócił uwagę, że spowiadanie się przeszkadza w świadomym uczestniczeniu w Eucharystii. Pozostaje tylko pytać (retorycznie), dlaczego w wielu kościołach jest to częsta praktyka?

  6. Nie jest tak źle – jeden całkiem „klasyczny” konfesjonał jest (choć te faktycznie są uważane za wadliwie pomyślane), tylko trochę gorzej się robi, jak pomyślimy o jego usytuowaniu… w sumie to od początku „boli” mnie ta sprawa, ale nie mamy na to wpływu. Ogólnie w wielu kościołach mamy problem z praktyczną stroną spowiedzi… i pytania rodzą się wtedy, gdy się okaże, że wielu widzi, że jest coś nie tak, ale nikt nic nie robi. Kiedyś na przykład dowiedziałam się, że w danej parafii nie ma spowiedzi przed każdą mszą świętą, bo… spowiedź to łaska. Trzeba przyznać, że całkiem ładna teoria…

    No dobrze, ponarzekałam sobie, ale z tego niewiele wynika. Czy naprawdę my wierni (niezależnie od stanu) nie możemy nic zrobić, by jakoś poprawić sytuację?

  7. problem w tym, że u nas średnio jest nawet możliwość ruchu, jeśli chodzi o konfesjonał…
    Ot, i praktyczna strona urządzania kościoła według zasad nowoczesnej architektury.

  8. a za kropielnicą? Bardzo średnio widać stamtąd ołtarz… a konfesjonał chyba by się tam zmieścił, nawet szklane drzwi jak u jezuitów na Rakowieckiej mogłyby być – a tu można by było zrobić je ala obecne ściany z witraży :)

    Dziękuje za wskazówki odnośnie spowiedzi, naprawdę przydatne, dlacze nikt mi tego tak nie przedstawiał na lekcjach religii….

  9. No właśnie bardzo średnio widać ołtarz, więc z uczestnictwa w Mszy nici, tak samo jak w przypadku szklanych drzwi. Poza tym są tam ławki, a więc kilkanaście miejsc mniej.

  10. Jeden pomysłowy kapłan powiedział mi: „nasi parafianie chodzą do spowiedzi do kościoła św. Jakuba, albo na Dickensa…” w związku z tym problem spowiedzi w parafii miałam chyba uważać za rozwiązany.

  11. Czy powyższy artykuł o spowiedzi zostanie gdzieś opublikowany? Szkoda by była gdyby nie został.

    Czy czło­wiek który przy­stę­puje do sakra­mentu pokuty (zakła­dam, że speł­nione są wszyst­kie warunki dobrej spo­wie­dzi) zysku­jąc odpusz­cze­nie grze­chów uzy­skuje rów­nież odpusz­cze­nie grze­chów z prze­szło­ści w tym cięż­kich, o któ­rych przez lata mógł zapo­mnieć i przez to nie wyznać przy spo­wie­dzi (przez zapo­mnie­nie). Mam na myśli sytu­acje że nie przy­stę­pu­jąc do spo­wie­dzi przez dłuż­szy czas, gdy nazbie­rało się wiele grze­chów w tym cięż­kich, następ­nie nawró­ciw­szy się się, przy spo­wie­dzi ze wszyst­kich grze­chów, które się pamię­tało czy zyskuje się rów­nież odpusz­cze­nie tych, które się zapo­mniało (a które teraz przy­po­mi­nają się cza­sem). Jak wygląda sprawa z koniecz­no­ścią spo­wia­da­nia się z daw­nych grze­chów, które się przy­po­mniały już po wielu (zakła­dam waż­nych) spo­wie­dziach. Bóg zapłać za odpowiedź.

  12. tak, został opublikowany na blogu :)
    jeśli to faktycznie zapomnienie to tak, warto jednak po jakimś czasie gdy grzechy z przeszłości się przypominają odbyć spowiedź generalną

  13. Tekst o spowiedzi zasluguje na szersze grono czytelnikow. Moze by opublikowac go np. na wiara.pl
    Moge zapytac odpowiedniej osoby, z ktora kiedys bylem w kontakcie.
    Wielu mogloby z artykulu skorzystac.

  14. Literowka zostala niezwlocznie poprawiona. Tez zauwazylem. Teraz jest juz poprawnie. Pozdrawiam i gratuluje pieknej pracy o spowiedzi. Jesli choc czesc czytelnikow uisci oplate w postaci dziesiatka rozanca za dusze czysccowe to z pewnoscia skorzystaja nie tylko czytelnicy.

  15. Spowiedź to ciężkie przeżycie, ale konieczne. Nic się nie da porównać z momentem rozgrzeszenia, a potem z tym szczęściem, które ogarnia człowieka.Warto przejść przez nerwy ( ja się zawsze strasznie denerwuję), czasem ksiądz niezbyt miły, ale i tak warto! Dokonuje się cud: zaczynam akceptować siebie. Tylko Jezus to potrafi.

  16. „opłata za sko­rzy­sta­nie z powyż­szego tek­stu wynosi mini­mum dzie­sią­tek różańca świę­tego za dusze w czyśćcu cierpiące.” Odpłacę za to skorzystanie powyższego tekstu w wersji minimalnej za godzinę, czyli o 19tej, bo muszę odpocząć , po tak wyczerpującym mnie fizycznie temacie. Bóg zapłać.

  17. dziękuję. Mam poczucie, że to co przeczytałem przyda mi się. Chciałbym aby pomogło. Bóg zapłać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>